sprzęt, Wszystko

DZIECIĘCE AKCESORIA

Ostatnie dwa tygodnie spędziliśmy na koloniach, więc mało podróżniczo, ale dzięki temu, że chwilowo nie ma treści na kolejne wpisy, mogę zrealizować pomysł zrodzony dzięki czytelnikom bloga.

Ponieważ mianowicie sporo osób pyta mnie o porady techniczne odnośnie różnorodnego sprzętu dla dzieci, pomyślałam, ze spisze tu nasze doświadczenia.

Od razu podkreślam, że mimo trójki dzieci nie mamy wielkiego doświadczenia i nie zmieniamy co roku całego ekwipunku, ale może komuś przyda się to, co wiemy i co sprawdziliśmy:

  1. Plecak

    Plecaków nasze dzieci używają właściwie, odkąd zaczęły chodzić. Gdybyśmy mieli nosić dla każdego kurtkę, bluzę, jedzenie i picie- pewnie szybko wędrowanie stałoby się udręką. Ale skoro dziecko ma nosić swoje rzeczy – musi mieć plecak bardzo wygodny. Zwracaliśmy uwagę przede wszystkim na system nośny- wyprofilowane szelki muszą trzymać ramiona idealnie,. Niestety, sporo plecaków smętnie wisi dzieciom na łokciach. Na ostatniej wycieczce przedszkolnej Tosia usłyszała rozmowę swoich pań: „-Zobacz, wszystkim dzieciom spadają plecaczki, tylko nie Tosi.- Bo ona ma plecak turystyczny”. Od tej pory zakochała się w swoim plecaczku ponownie.

    Dobrze jest, jeśli plecy mogą oddychać, choć jeszcze nie zdarzyło nam się, by któreś z dzieci miało plecy mokre od potu.

    Duży być nie musi- jeśli będzie zbyt ciężki, i tak przez pół trasy to my będziemy go dźwigać.

    Wybraliśmy Tatonka Alpine Kid. Najpierw mniejszy, teraz starszaki korzystają z większych. Mamy pomarańczowy, różowy i niebieski i z czystym sercem możemy powiedzieć, że jest to produkt na szóstkę. Koszt: około 150 zł- ale starcza na kilka lat.plecak tatonkaplecak tatonkaplecak tatonka

  2. Buty

    Wybieramy je właściwie tak samo, jak dla nas-dorosłych.

    Dziecko nie idzie zwykle po równej drodze, ale wspina się na kamienie, nie omija kałuż, uwielbia błoto, muszą to być więc buty za kostkę i wytrzymałe. Po drugie- nieprzemakalne. W zeszłym roku przyoszczędziliśmy i kupiliśmy w Decathlonie najtańszy model za 50 zł. Teraz wiemy, ze było to po raz ostatni. Nikt nie lubi wędrować z mokrymi stopami- dziecko też. A na szlaku często zdarza się, że pogoda zmienia się w środku dnia i choć padać nie miało- łapie nas deszcz. Albo po prostu w zalesionym terenie kałuże stoją od tygodnia.

    I po trzecie- podeszwa. Nie może ślizgać się . Nie wiem, czy są vibramy w dziecięcych rozmiarach, ale warto choć spojrzeć na bieżnik.

    Nasze dzieci chodzą w „Butach wysokich turystycznych junior Forclaz 500” z Decathlonu (cena: 150 zł, ale kupiliśmy na przecenie za 99 zł). Sprawdziły się pod wszystkimi trzema opisanymi względami. W różnych kolorach.buty turystyczne dla dzieci

  3. Kurtka

    Oczywiście- oddychająca i lekka, skoro to dziecko ma ja nosić (często w plecaku). Żadne podgumowane sztormiaki. Plus wygodny kaptur oraz zamykane kieszonki.Raz pokusiliśmy się o kurtki Texapore Jacka Wolfskina. Owszem, wszystkim się podobały i nigdy nie przemokły, ale już wielka łapa na plecach- znak rozpoznawczy firmy- zeszła po kilku godzinach marszu z plecakiem. A ponieważ koszt niebagatelny- 300-500 zł, więc aż tak gorąco nie polecamy. Obecnie większoś?? firm ma już swoją kolekcję dziecięcą, więc jest w czym wybierać- ważna jest obecność membrany- zwykła wiatrówka starcza tylko na chwilę.kurtka dziecięca

  4. Śpiwór

    Śpiwory kupowaliśmy 7 lat temu i nie było wówczas w czym wybierać. Campus Kid to była jedyna opcja i z niej skorzystaliśmy. Wadą jest marna szata graficzna, w końcu to sprzęt adresowany do kilkulatków. Tosi, 4 lata temu, kupiliśmy już Outwell, z księżniczką, która nadal się nie wytarła- i ta firma chyba przoduje w kolorystyce. Większość śpiworów jest do 130 cm wzrostu i to chyba optymalna wielkość- starcza na około 7 lat. Niemal wszystkie mają też podobną wagę- około 1 kg i to przemawia za tym, by nie kupować od razu śpiwora dorosłego. Polecamy też zdecydowanie kształt mumii- dużo lepszy w wypadku chłodniejszych nocy. U nas ubraniem śpiworowym jest polarowy pajac i nigdy jeszcze nie zdarzyło się, by któreś z dzieci w nocy zmarzło.śpiwory dla dzieci

  5. Nosidło. Już nie korzystamy, ale gdybyśmy mieli jeszcze raz kupować, pewnie wybralibyśmy to samo: najzwyklejsze Lafuma. Podstawa to system nośny (takie, jak w dobrym plecaku) oraz waga- wynalazki z daszkiem, siedzonkiem, milionem kieszonek i czego tam jeszcze wyglądają profesjonalnie. Pamiętajmy jednak, ze każdy jego kilogram będziemy nosić po kilka godzin i może się on stać przekleństwem. Nie raz widzieliśmy na szlaku zlanych potem ojców niosących 20 kilo szkraba z oprzyrządowaniem. Mam raczej nie, bo zwykle nie dają rady 🙂 Podrygiwanie dziecięcej główki nie jest miłym widokiem, więc śpiące dziecko staraliśmy się kłaść na trawie, a jedna kieszonka wystarczała w zupełności. I tak szedł ktoś jeszcze- i i tak z plecakiem.nosiedełko w góry

  6. Walizka

    Jeśli nie chodzimy, a jeździmy- walizka sprawdza się lepiej niż plecak. Mamy Trunki (ponad 100 zł) i są rewelacyjne. Z arcywytrzymałęgo plastiku (można bez problemu na nich siadać), z pasem do ciągnięcia (nie zerwał się żaden z trzech), pojemne (dzieci pakują się na tydzień na narty wraz z kocykiem do kuszetki), w bajecznych kolorach. Rewelacja, choć już powoli wyrastają.walizki dla dzieci

No to chyba tyle. Jeśli będę dostawać kolejne pytania, to dopiszę to, o czym zapomniałam.

Życzymy miłego wędrowania z bąblami.