Będąc na Dolnym Śląsku przejazdem tylko, mamy do zagospodarowania jeden dzień. Wielkiej wyprawy nie zaplanujemy, ale szukamy, co by tu ciekawego…
Kraina Wygasłych Wulkanów- brzmi inspirująco. Nawet nie wiedzieliśmy, że mamy w kraju takie miejsce…
Spoglądamy na mapę szukając czegoś, co można zwiedzić w niedzielę, mając do dyspozycji kilka godzin. Znajdujemy Dobków- a w nim Sudecką Zagrodę Edukacyjną. Niech będzie.
Zaglądamy na stronę internetową, a tam zakładka: dla rodzin. Niestety, to wciąż jeszcze rzadkość- dział edukacja znajdziemy już w większości stron muzeów, ale zwykle niestety dotyczy on wyłącznie szkół i innych grup zorganizowanych.
Tutaj mamy propozycję rodzinnego zwiedzania z przewodnikiem. No, to pięknie. Kupujemy bilet rodzinny i wraz z kilkoma innymi rodzinami rozpoczynamy zwiedzanie. Przystanek pierwszy to woda. Stajemy nad makietą rzeki i badamy, jak działa. Skąd i dokąd płynie, jak działają tamy i zapory, szukamy bezpiecznych miejsc dla miasteczek. Oczywiście, nie „na sucho” – samemu wyciągamy tamę i sprawdzamy położenie terenów zalewowych.
Obok gabloty z minerałami. Nieco zdziwieni patrzymy, jak pan edukator otwiera zamek, wyciąga kolejne eksponaty, a następnie- daje je dzieciom do ręki. Tu bezpowrotnie minęły czasy tabliczek z napisem: Nie dotykać! I groźnie patrzącą z krzesełka w rogu sali panią… Dzięki temu każdy sam sprawdza twardość minerałów w skali Mohsa, rysując paznokciem kolejne skały.
Drugi dział to nadające nazwę krainie- wulkany. Są filmy, projekcje, wulkany w przekroju, wulkany podwodne, wybuchające gejzery, samodzielne programowanie wybuchów… długo można opowiadać.


Na koniec jeszcze krótki film w sali projekcyjnej i ostatnia atrakcja: symulator trzęsienia ziemi. Dzieciaki nie chcą zejść i trzęsienie przeżywają chyba z 10 razy… dobrze, że na niby.
Przy wyjściu z wystawy każdy może rozwiązać „Test wulkanologa”. Dwie skale trudności, po 10 zmieniających się pytań, konkretny czas na udzielenie odpowiedzi. Ciekawe- powiedzielibyśmy, że to zwykła, elektroniczna klasówka po prostu, a tymczasem dzieciaki nie mogą się oderwać, by sprawdzać i sprawdzać, czy już wszystko wiedzą, umieją, potrafią. Za każdym razem drukuje się karteczka z wynikiem- i już taki gadżet wystarczy, by nauka była czystą przyjemnością 🙂
Na zewnątrz jeszcze tylko godzina szukania złota wśród piasku i wody na specjalnej platformie- i ruszamy w dalszą drogę.
Miejsce z całą pewnością warte polecenia i na pewno tu jeszcze wrócimy!
