nad morzem, okolice Trójmiasta, parki rozrywki i inne ciekawe miejsca, Wszystko

Akwarium Gdyńskie 2017

 

Kiedy rodziny z dziećmi pytają nas, co warto zobaczyć w Trójmieście, jednym tchem wymieniamy okoliczne, najbardziej znane atrakcje. W Gdyni na liście króluje Oceanarium- tylko, że ostatnio byliśmy w nim jeszcze przed narodzinami Tosi, czyli co najmniej 9 lat temu.

Dobrze zatem byłoby zweryfikować nasze wspomnienia z rzeczywistością. Na okazję nie musimy długo czekać- trzy razy do roku miasto organizuje biegi masowe dla dzieci dokładnie naprzeciw wejścia do Akwarium, więc tuż po sportowych zmaganiach, z medalami na szyjach, zaglądamy do środka.

Cóż, mimo remontów wnętrze się nie powiększyło. Utykamy w kolejce do kasy usytuowanej jakieś pół metra od drzwi wejściowych. Tłum zwiedzających kłębi się okrutnie na maleńkiej przestrzeni, ale dajemy radę. Teraz kolejka do szatni (planujemy tu trochę pobyć, a chodzenie z kurtkami, czapkami, wypadającymi z rękawów rękawiczkami nie pociąga nas zanadto). Choć od otwarcia minęło zaledwie pół godziny, miejsc już brak. Widocznie mimo wcale nie tanich biletów (dla naszej rodziny 2+3 kosztują 72 zł) i obrzydliwego zimna na dworze, chętnych nie brakuje. W końcu udaje się zostawić niepotrzebne bambetle i możemy wyruszyć na podbój głębin morskich.

Niestety, Akwarium nie posiada żadnej oferty zwiedzania skierowanej do rodzin, ale za 2 złote można wypożyczyć multimedialne przewodniki. Inwestujemy więc ciekawi tej nowości. Chociaż dużo bardziej preferujemy bardziej osobisty kontakt z oprowadzającym, i ten sposób zwiedzania ma swoje zalety- jest cicho i nikt nie zadaje miliona pytań, co jest dużym oddechem dla rodziców 🙂

Dziewczyny wybierają wersję dla dzieci, Tadzio jaki gimnazjalista zostaje przez obsługę zakwalifikowany jako dorosły (co zmienia w ustawieniach w połowie zwiedzania i od tej pory wysłuchuje obu wersji). To na pewno świetny pomysł na urozmaicenie wędrówki po kolejnych salach, szczególnie w przypadku opcji dziecięcej, w której pojawiają się zagadki i pytania dotyczących obserwowanych okazów. W każdym razie przez 2 godziny chodzenia dzieciom się nie znudziło. Niestety, zdarzają się błędy w aplikacji i brak niektórych opisów, ale tylko kilku- da się przeżyć.

 

IMG_0125

IMG_0083

 

IMG_0091

IMG_0065

IMG_0129

 

Przechodzimy przez kolejne sale- zaczynamy od mieszkańców pobliskiej Zatoki Puckiej. Mama zazdrości wężynkom, które składają ikrę na brzuchu samca i mają w nosie swoje dzieciątka. Ech… żadnej ciąży, przeszkadzającego brzucha i spuchniętych nóg- niech żyją wężynki! Dzieci chciałyby dotknąć babek,ale niestety sala „mokra” została zamknięta 😦

Przechodzimy „przez” rafę koralową (oczywiście z obowiązkowymi dla każdego

 

dziecka błazenkami i konikami morskimi i salę wodnych zwierząt świata. Dwie mureny są dziś wyjątkowo aktywne i na chwilę wychodzą (w całości- a długa ta całość) z ukrycia, od lat niezmiennie budząc w Jadzi grozę. Ośmiornica natomiast jak zwykle wygląda jak zmięta szmata. Można właściwie pomylić z praniem, które nasze dzieci wywieszają na sznurze- zwisa tak samo smętnie.

IMG_0110

 

Oglądamy – i słuchamy!- węgorze elektryczne oraz najbardziej chyba okazałe zwierzaki- anakondy zielone. Te jednak nie zaszczycają nas ani jednym spojrzeniem. Ignorują nas tak dalece, że Tadzio długo dopytuje siostry, jakie są w tym akwarium okazy, bo on nic nie widzi… no tak, kilka metrów bieżących węża łatwo wszak przeoczyć.

Prócz żywych okazów oglądamy też Salę Bałtycką- ta jednak nie zmieniła się chyba od 20 lat- tak, że nawet przewodnik ją pominął. Podobno muzeum szykuje się do poważnego remontu- tej sali z pewnością przydałby się mały lifting.

Po niemal dwóch godzinach spacerowania bolą już nogi- szkoda, że wózeczki, podobne do takich z marketów spożywczych, są dostępne tylko dla malutkich dzieci- przydałyby się i wersje dla starszaków 🙂

Aby przedostać się do wyjścia, trzeba przejść przez sklepik z pamiątkami. To dobry chwyt marketingowy, szkoda jednak, że w takim miejscu królują Minionki i lord Vader.

 

Teraz już, jak na prawdziwych gdynian przystało, wiemy na świeżo, czy i jak polecać Akwarium. Owszem, jak najbardziej, miejsce warte zobaczenia. Tylko w odpowiedniej kolejności- najpierw tutaj, później dopiero Wrocław czy inna Barcelona. Aby kolejne miejsca zachwycały, a nie rozczarowywały.

 

okolice Trójmiasta, Wszystko

Schron na Morskiej w Gdyni

IMG_4325_cr

Nie bez kozery w regulaminie konkursu na Turystyczną Rodzinkę, w którym co roku bierzemy udział, widnieje w regulaminie zapis, iż co najmniej dwie wycieczki muszą odbyć się we własnej gminie.

Obok miejsca, które dziś zwiedziliśmy, przejeżdżamy niemal codziennie. Na trening, na basen lub do centrum- zawsze jedziemy główną ulicą Gdyni, tuż przy której widać, wklejone w skarpę, wejście do betonowego schronu przeciwlotniczego z czasów II wojny światowej. Ale tak to już w życiu jest, że na to, co najbliżej, na wyciągniecie ręki, zwykle wcale nie zwracamy uwagi. Jednak kiedy przeczytaliśmy o dniu otwartym schronu, nie zastanawialiśmy się długo.

Zamknięte na co dzień drzwi otworzyły się w sobotę dla wszystkich chętnych. Można było posłuchać o istniejącym tu niegdyś obozie pracy przymusowej, obejrzeć krótki film z bombardowania Gdyni , no i przede wszystkim wejść tam, gdzie zwykle wejścia nie ma.

Oczywiście, że w środku niczego spektakularnego nie znajdziemy, choć dzięki temu, że w każdym z pomieszczeń prezentowała się jakaś formacja (harcerze, preppersi itd) nie było można odczuć pustki. Ale najważniejsze było samo zainteresowanie się najbliższą okolicą. To dobrze, że przybyło na naszej mapie miasta kolejne miejsce, które nasze dzieci kojarzą, znają jego historię. Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy wszędzie zawożone, dzieci często znają jedynie swój dom i samochód…

 

 

 

 

 

A schron przed uporządkowaniem można obejrzeć tu:  http://www.fortyfikacje.eksploracja.pl/fr_tos.htm