miasta, okolice Trójmiasta, Wszystko

Muzeum Morskie- styczeń 2015

Jakoś tak nie wiadomo kiedy minął rok od naszej ostatniej wizyty w Muzeum Morskim. Korzystając z ostatnich wolnych chwil przed wysypem wiosennych imprez rowerowo- biegowych, w których będziemy chcieli wziąć udział, patrzymy na znany nam już Program dla rodzin.

Nic się nie zmieniło- ta sama cena, te same niedzielne poranki, ta sama, energiczna prowadząca.

Tym razem poznajemy świat malarstwa marynistycznego. Dzisiaj, kiedy słowo galeria kojarzy się jednoznacznie z centrum handlowym, a nie wystawą sztuki- temat szczególnie zaniedbany (także przez nas- bijemy się w piersi).

Muzeum Morskie

Są więc i elementy analizy dzieła, mieszanie barw, symbole i bardzo uczone nazwy. Dowiadujemy się zatem, co przedstawiają portrety kapitańskie (dla ułatwienia: wcale nie kapitanów), czym rożni się pejzaż od scen rodzajowych i inne takie mądrości.

Wszystko to w formie rebusów, zagadek i innych kreatywności.

Na koniec zajęć zostajemy jeszcze na indywidualne zwiedzanie. Odnajdujemy nową dla nas rzecz- armatę, którą samodzielnie nabija się i zatapia wrogie okręty. Dzieciaki wniebowzięte- polecamy 🙂

Muzeum Morskie

Muzeum Morskie

Muzeum Morskie

miasta, okolice Trójmiasta, Wszystko

Spichlerze na Ołowiance

Kiedy Jadzia po raz pierwsza jechała na kolonie, zapytała, czy są tam jakieś muzea. Jechała na Mierzeję Wiślaną leniuchować nad morzem, więc zgodnie z prawda odpowiedzieliśmy: Nie, nie ma. Zdumiona wykrzyknęła: To co my tam będziemy robić?!? Wtedy zrozumieliśmy, że poznawanie muzeów jest dla naszych pociech naturalnym sposobem spędzania wolnego czasu.

Teraz już wiedzą, że można robić jeszcze milion innych rzeczy, ale muzea utrzymują się w rankingach na jednym z czołowych miejsc. Inna sprawa, że prowadzimy ich raczej w te miejsca, gdzie ktoś się stara, aby zwiedzanie było przygodą.Ołowianka

Program dla rodzin” Centralnego Muzeum Morskiego zaintrygował nas już w zeszłym roku, ale jeszcze nie bardzo łapaliśmy się wiekowo (przedział 7-13 lat). Teraz zapisaliśmy się na pierwsze warsztaty, w Spichlerzach na Ołowiance.

Wciąż ciężko pojąć, dlaczego, choć tak niewielkich nakładów to wymaga, podobne programy nie są na porządku dziennym w każdym muzeum. Idea identyczna jak w Poznaniu (co już swego czasu opisywaliśmy): każdy dostaje broszurkę z pytaniami/ zagadkami/ rebusami/ układankami i chodząc po kolejnych salach, szukając konkretnych eksponatów wpisuje, co potrzeba. Samemu to robić jest fajnie, w ekipie- jeszcze fajniej. Samoistnie tworzą się grupki, dzieciaki podpowiadają sobie i współpracują. Pani edukatorka chodzi między rodzinami, podpowiada, gdzie czego szukać, ale nikogo nie popędza.Program dla Rodzin

Tak więc razem z Dicmanem bronimy Oliwy (wierzcie, ze ciężko jest wytłumaczyć, dlaczego zginął na miejscu, choć „tylko” ucięło mu nogi), ładujemy armatę, wybijamy brakteaty , płyniemy dłubankami…. długo by wymieniać. Zadania ułożone są z humorem, pomysłowo i nieszablonowo- nic więc dziwnego, że dwie godziny przeznaczone na wykonanie poleceń mija jak z bicza trzasł. W nagrodę każdy dostaje upominek (rodzice też)- co dla dzieci jest, jak wiadomo, niezbędne.z widokiem na Żuraw

Warsztaty odbywają się co miesiąc, za każdym razem w innym oddziale, a bilet dla całej rodziny kosztuje 20 zł.

Z pewnością warto.

Ołowianka