miasta, Wszystko, zagranicznie

Londyn 2014

Tym razem spełniamy marzenie mamy:
przejechać się London Eye. Marzenie ma już swoje lata i jakoś zawsze pozostawało w szufladzie z napisem : Kiedyś. Pod wpływem przeróżnych obserwacji dociera do nas jednak, że ta szuflada zbyt długo nie otwierana, zmienia swą nazwę na: Już się nie da, trzeba było wcześniej…

Marzenia są do spełniania, więc do dzieła!

Sama przejażdżka to trochę mało, do planu dopisujemy więc kilka innych miejsc i robimy sobie trzydniową wycieczkę do Londynu. W myśl tegorocznego hasła PTTK „Turystyka łączy pokolenia” zabieramy ze sobą babcię i mamy wycieczkę miedzypokoleniową.

Lot samolotem sam w sobie stanowi atrakcję. Dwa lata temu lecieliśmy do Barcelony, ale dzieci nie bardzo już pamiętają wrażenia, więc można to potraktować prawie jako pierwszy raz 🙂

Trzy dni to oczywiście maleńko jak na tak wielkie miasto, ale też wcale nie mamy zamiaru poznawać go dogłębnie. Ot, zajrzeć tu i tam, poczuć klimat. I to się udało.

Udało się również:

  • przejechać się Londyńskim  Okiem. Wszędzie straszą wielogodzinnymi kolejkami, więc i na  to się nastawiliśmy, a tu niespodziewanka. Mimo pięknej,  słonecznej pogody kolejka niewielka. Najpierw jednak wizyta w kinie 5D. Mądrze pomyślane- kilkunasominutowa projekcja o mieście widzianym z lotu ptaka powoduje, że po wyjściu z sali koniecznie chcesz pędzić do kapsuły, aby już teraz, natychmiast zobaczyć te widoki na własne oczy.

    Pędzimy. Zachwycamy się. Ja nawet  raz wstaję z ławki (wiąże się to z koniecznością puszczenia trzymanej kurczowo poręczy, ale czego się nie robi dla zdjęcia).
    Drogie to marzenie, ale naprawdę piękne. Polecamy.London Eye

  • Zobaczyć Science Muzeum. Przeczytaliśmy na wielu stronach, że darmowe. wielki napis przy wejściu głosi jednak: 5 funtów. Myślimy: może coś pomyliliśmy? Ale skoro już jesteśmy, dzieci napalone, to wyciągamy pieniądze i podchodzimy do kasy.  Wtedy dokładnie doczytujemy, że jest to sugerowana opłata za wejście, ale można również w tej cenie zakupić folder o muzeum. Pieniądze wrzucamy. Rzeczywiście, skoro
    nie ma obowiązkowych biletów, dla wielu oznacza to po prostu, że wstęp jest darmowy. I może być- jeśli nie masz pieniędzy, nikt cię nie zatrzyma. Ale dalecy jesteśmy od rozgłaszania, że to miejsce darmowe… W każdym razie po dwóch piętrach historii medycyny jesteśmy już nieźle zmęczeni. Woskowe figury ukazują dokładnie swe dolegliwości (Jadzia nie decyduje się podejść do wszystkich), Tosia jest pod wrażeniem człowieka „obranego ze skóry” uczącego układu krwionośnego, Tadzia najbardziej interesują urządzenia do amputacji. Kolejne piętro to mini centrum nauki Kopernik i tam właściwie wsiąkamy już do końca.
    Eksperymenty, doświadczenia, fizyka w wydaniu praktycznym- schodzi na tym pół dnia, ale nie powiem, abyśmy zdążyli obejrzeć pół muzeum… 🙂Science Museum

  • obejrzeć Muzeum Historii Naturalnej. Ciekawie ukazane, bogate zbiory- nic nowego do internetowych opinii nie dodamy. Oczywiście, pakujemy się do symulatora trzęsień ziemi- rzeczywiście robi wrażenie. Na dorosłych raczej tylko za pierwszym razem, ale dzieci mogą bez końca… na mapie sejsmicznej upewniają się tylko, że w Polsce to mało prawdopodobne.Muzeum Historii Naturalnej

  • Pojeździć autobusem wycieczkowym. Nigdzie dotąd nie korzystaliśmy z niego, zawsze zwiedzaliśmy pieszo. Teraz, ze względu na odległości, skusiliśmy się i była to trafna decyzja. Dzieciaki znudziły się dopiero w trzeciej godzinie jazdy- przez pierwsze dwie z zainteresowaniem słuchały przewodnika, co im gadał przez słuchawki. A ulice widziane z wysokości piętrowego autobusu też jakoś inaczej wyglądają…w (na?) autobusie

  • zrobić zakupy w Świecie m&m’s – wielgachnym sklepie ze wszystkim, co łączy się z tymi cukierkami. Dla ludzi, którzy dzieciństwo przeżyli w PRL-u, to miejsce niemal bajkowe, choć dzisiejsze dzieci nie bardzo rozumieją, o co dokładnie chodzi. To, że w każdej Biedronce można dziś kupić m&m’s , to jedno, a wsypywać je sobie ze ściany pełnej słodkości, to zupełnie co innego. Wierzcie.sklep m&m's w Londynie

Angielskie smaki nie bardzo przypadły nam do gustu, więc wybraliśmy się do restauracji na spagetti.
Jadzia, spytana o kraj pochodzenia tej potrawy, stwierdza:

  • Zawsze mi się mylą te dwa kraje… spaghetti jest z Włoch albo z Francji.

    Czyli już wiemy, dokąd wybieramy się następnym razem!Trunki w Hide Parku

lwy londyńskie

***

Spaliśmy tu:
http://whiteleafhotel.net/index.html

Bardzo dogodne miejsce, tuz obok Hide Parku, przy cichej ulicy, choć ze względu na standard bardziej pasowałoby określenie hostel niż hotel.