W czerwcu zeszłego roku Tadzio zapytał:
-Czy moglibyśmy pojechać do Świata Astrid Lindgren?
-Oj, to bardzo droga wycieczka… –odparliśmy niezobowiązująco.
– Ale pojedziemy?
– Dobrze, jak będziesz miał w czwartej klasie świadectwo z czerwonym paskiem, to uczcisz to w Vimmerby- odparł tata, zamykając sprawę.
Minął rok szkolny. Tadzio, ku naszemu bezgranicznemu zdumieniu dzierży w dłoni świadectwo wzorowego ucznia (nie, żebyśmy nie wierzyli w jego inteligencję czy wiedzę, po prostu wyrabia normę lenistwa za całą naszą rodzinę).
-To kiedy jedziemy? – żąda konkretów.
Czy rodzice mogą złamać dane słowo? No, nie mogą.
Na towarzysza podróży zostaje wydelegowana mama i tym razem tylko we dwoje jadą do Szwecji.
Stena Line oferuje, całe szczęście, gotowy pakiet. Wchodzisz na prom wieczorem, rano budzisz się w Karklskonie, gdzie czeka już autokar z nazwą wycieczki: „Kraina Pippi” i podwozi pod samo wejście do parku. A potem z powrotem.
Właściwie jak wycieczka do Kościerzyny, tylko że z dwoma noclegami po drodze. I ciut droższa.
Jeśli jesteś fanem twórczości Astrid Lindgren, to z pewnością to miejsce cię zachwyci.
Jest tu więc Katthult, dom Emila, no i oczywiście drewutnia, w której jest zamykany- a w niej drewniane ludziki. Akurat zdążamy na przedstawienie o tym, jak włożył głowę do wazy z rosołem, a potem nie mógł jej wyjąć:

Choć wszystkie przedstawienia odbywają się po szwedzku, nic to nie szkodzi, jeśli dobrze znamy treść książek.
Zaglądamy do Doliny Wiśni, gdzie stoi domek braci Lwie Serce. Oczywiście wszędzie można wejść (o ile się zmieści) i zajrzeć w każdy kąt. Prawdziwi bohaterowie książek siedzą obok i miło do nas zagadują. Że miło, to poznajemy po tonie głosu, bo po szwedzku nie umiemy nic a nic.

Uciekamy przed żołnierzami złego Tengila i wpadamy wprost do zamku Ronji, córki zbójnika. To jedna z moich ukochanych książek, więc zostajemy na dłużej. Jest nawet Diabelska Czeluść. Ja daje radę przeskoczyć, ale Tadzio nie, więc ustalamy, ze jestem Ronją, a on Birkiem. I zabawa gotowa.

Dochodzimy też do Bullerbyn. Domownicy wyszli chyba tylko na chwilę, bo nawet pranie uszy się za domkami…

Jest i Rasmus i Włóczęga, jest Karlsson z dachu i wszystkie inne postacie. Cały dzień można chodzić i się bawić. Na przykład w ulubioną zabawę Pippi- „Nie-dotykaj-ziemi”. Trasa do niej wygląda mniej więcej tak:


Mimo że nie ma tu, jak w innych parkach dla dzieci, karuzeli i rollercoasterów, bawić się można świetnie. Na przykład chodząc na szczudłach albo przeciągając prom po stawku:

Pięć godzin pobytu mija bardzo szybko. Jeszcze tylko wizyta w sklepie z pamiątkami (rany, czego tam nie ma… każdy dział obejmuje pamiątki związane z daną książką) i wracamy. Niepowtarzalne miejsce, pełne uroku i magii dzieciństwa!