góry, narty, Wszystko

Na nartach w Zakopanem

Ten wyjazd wymarzyliśmy sobie po zeszłorocznym pobycie w Zakopanem. Okazało się wtedy, że cała nasza piątka potrafi już przemieścić się na nartach z góry stoku na dół i pomyśleliśmy, jakby to było miło wyjechać wspólnie na rodzinne szusowanie…
I oto, po jesiennych miesiącach ciułania grosz do grosza: jedziemy! Szymoszkowa

Cel po raz kolejny ten sam- Zakopane.
Po pierwsze dlatego, że to jedna z nielicznych miejscowości, gdzie wysiadamy z pociągu wypoczęci po przespanej nocy i bez kilometrów w busach możemy od razu udać się na stok.
Po drugie- ze względu na fenomenalną szkółkę narciarska (o niej za chwilkę).
Po trzecie- bo dwa tygodnie tutaj kosztują nas tyle, co trzy dni w Austrii 🙂
W stolicy Tatr znamy już chyba wszystko, co warte jest zobaczenia. Z sentymentu wracamy tylko odwiedzić Makuszyńskiego, przy okazji mijając grób młodego Andrzeja Urbaniaka, kilka dni wcześniej po tragicznej śmierci pod Giewontem pochowanego na Pęksowym Brzysku. Zaglądamy też do Muzeum Przyrodniczego, gdzie odkrywamy kilka nowości i łapiemy się na projekcję filmów o Tatrach.

Przede wszystkim jednak- jeździmy.Tosia na nartach

Pierwszy tydzień – NOSAL
Szkoła narciarska Strama ma w nas stałych klientów już czwarty rok i nie żałujemy tego. Widzieliśmy kilka szkółek w akcji, w paru miejscach skorzystaliśmy i.. pozostajemy wierni Misiowi Stramusiowi. Przede wszystkim ma spójny system szkolenia. Sześć etapów, sześć odznak, wymagania do zdobycia każdej jasno sprecyzowane- wiadomo, na jakim etapie się jest i co jeszcze zostało do opanowania. Kurs trwa 6 dni, wystarczająco, by zdobyć nowe umiejętności, a że ten sam instruktor pracuje z jedną grupą, nie musi poznawać każdego dnia poziomu dzieci.
Ale każdy rodzic wie, co jest w tym wszystkim najbardziej wartościowe i warte każdych pieniędzy. Niekoniecznie kolejne, zdobyte umiejętności… Jadzia na nartach

Kiedy w tym roku Jadzia po zawodach na zakończenie kursu dwukrotnie stawała na najwyższym podium, z jej twarzy biło takie szczęście, że widać je było nawet przez mocno załzawione oczy rodziców … takich chwil nie da się kupić… za to na długo pozostają w sercu.

zabawy z Misiem Stramusiem

puchar! medal! dyplom!!Drugi tydzień – Kościelisko
Spod Nosala przenosimy się do Kościeliska, do opisywanego ju?? tu pensjonatu Reymontówka”. Tym razem pakiet feryjny obejmuje między innymi popołudniowe warsztaty budowania z Lego (nie trzeba zachwalać), spotkanie z GOPR-owcem (równie ekscytujące, co latem, trwające do północy) i warsztaty muzyczne. Mimo przedpołudniowych szaleństw na stokach udaje nam się znaleźć siły, by we wszystkim wziąć udział. warsztaty muzyczne

warsztaty z Łukaszem Wierciochem

A od rana jesteśmy w dwóch miejscach:
SZYMOSZKOWA spodobała nam się najbardziej.
Sześcioosobowe kanapy to dla większej rodziny duże ułatwienie. Odpada podstawowy powód walk i kłótni: kto będzie jechał z mamą, a kto z tatą? Jedziemy razem, a ponieważ jedzie się 6 minut, więc można pograć we wszystkie zabawy w wyrazy, sylaby, imiona, zagadki i co tam jeszcze przyjdzie do głowy. Stok o różnym nachyleniu, ponad kilometr, każdy znajduje swoje ulubione miejsce. O żadnej godzinie nie spotykamy kolejek do wyciągu. Z tym, że korzystamy jedynie z dużej kolei- na małej ludzi co niemiara właściwie od rana.

Do WITOWA udajemy się tylko jednego dnia.
Przede wszystkim ze względu na dojazd. O ile do Szymoszkowej bus jedzie co kilka, kilkanaście minut, o tyle w drugą stronę już tylko z przesiadką i to wcale nie skomunikowaną. Wyciąg czteroosobowy wymaga dużo większej wprawy przy wysiadaniu, co w wypadku dzieci jest nie bez znaczenia. Natomiast duży plus za plac zabaw- czyli górkę z pontonami do zjeżdżania (bezpłatnie) i mały stok z mini slalomem. Tosia (niestety) szybko go odkrywa i nie rusza się stamtąd już na krok 😦

Podczas jednego z wjazdów pan z obsługi krzyczy do nas wskazując na Tosię: a ile to dziecko ma lat?! Spanikowani sądzimy w pierwszej chwili, że może jest jakieś ograniczenie wiekowe przy korzystaniu z wyciągu. Odpowiadamy. – To po co ma karnet, jak za darmo może jeździć?? Tak oto dowiadujemy się, że dzieci do lat pięciu za wyciągi i na Szymoszkowej, i w Witowie nie płacą. Co na Polskich stokach nie jest często spotykane. ławeczka zbliżająca ludzi

No i tyle. Dwa tygodnie minęły za szybko. Wypoczęci psychicznie, zmaglowani fizycznie, wracamy do naszej pomorskiej rzeczywistości. Dokąd w przyszłym roku? Jakieś rady?