Jak najlepiej zacząć Nowy Rok?
Aktywnie!
Pozbawieni ruchu z dwóch powodów- nędznej pogody i Świąt przy stole, 1 stycznia wyciągamy nieco obrośnięte już kurzem rowery i jedziemy na krótką przejażdżkę. Cel to gdyński cmentarz na Witominie, a konkretnie grób Karola Olgierda Borhardta. To patron szkoły naszych dzieci, które już kiedyś namawiały nas do zobaczenia, gdzie jest pochowany. Wtedy jednak nie udało nam się odnaleźć miejsca, a teraz z pomocą przyszła wyszukiwarka grobów (do czego to może służyć Internet…. ).
Trójmiejskie lasy są średnio rodzinno- rowerowe. Naprzemienne zjazdy i podjazdy nie stanowią ulubionej rozrywki kilkulatków, które wolałyby jechać cały czas „po prostym”. Cóż- „ jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma”. Ostatecznie nieźle zmęczeni lądujemy przed bramą cmentarza. Nie bardzo jest gdzie zostawić nasze bicykle, ale oprócz zakazu wprowadzania psów nie zauważamy innych znaków, więc wprowadzamy jednoślady na teren nekropolii. Choć to największy gdyński cmentarz, dziś nie ma prawie nikogo.
Z łatwością odnajdujemy grób („a dlaczego z niego wystaje głowa?”, „a dlaczego na każdej podstawce jest litera B?”), chwila na zapalenie zniczy i do domu.
Miło tak zacząć rok. Coś poznać, czegoś się dowiedzieć. Przed nami 12 miesięcy tegoż właśnie.