Zimą tak nam się spodobała Bydgoszcz, że obiecaliśmy sobie wrócić tu na wiosnę.
I tak właśnie uczyniliśmy. 
Pierwszy przystanek – Toruń. Jak zwykle już planetarium- miejsce, które chyba nigdy się nie znudzi. Tym razem projekcja „Cudowna podróż”; nadal nie wiem, jak to jest, że podoba się równie bardzo czteroletniej Tosi, jak i ośmioletniemu Tadziowi. Ale tym lepiej. Drugi punkt programu spada na nas niezaplanowanie- dosłownie, bo ulotka reklamująca „Dom Legend” spada na mnie z bankomatu. Choć opis raczej enigmatyczny- postanawiamy sprawdzić, co to takiego.
Spodziewamy się jakiejś wystawy,a tymczasem spotyka nas całkiem co innego.:Wchodzimy do kamieniczki, od razu schody w dół. Na dole postać w stroju z minionej epoki zaprasza donośnym głosem do zejścia na jej poziom. Dzieci nieco wystraszone, ale idziemy. W piwnicy stoi niepewnie już kilkunastu śmiałków. Krata zamyka się za nami, odwrotu nie ma. Każdy dostaje czarny kaptur przykrywający głowę i ramiona i wprowadzający w nastrój. Pochód rusza. Ciemno, ale po chwili rozjaśnia się punktowo cześć sali. Krzyżacka wieża pokazuje, że niegdyś żyli tu ci zakonnicy. Tadzio strzela z kuszy do wyimaginowanych wrogów (czyli do tarczy). Światło gaśnie, rozbłyska dalej. Przechodzimy przez kolejne rozświetlające się miejsca- stajemy się flisakami na Wiśle, wyprowadzamy z miasta żaby, dzwonimy dzwonem Tuba dei, wraz ze szczurami uciekamy przed dżumą, naprawdę budujemy krzywą wieżę. Jest śmiech, strach, ciekawość.
Magiczna wycieczka trwa około pół godziny- bardzo ciekawy pomysł na nową atrakcję turystyczną miasta. Aktywnie i niebanalnie pokazana jego historia, inspiracja dla innych miast.
Jedyny mankament stanowi fakt, że właśnie tam rozładowały nam się baterie w aparacie 😦
Na drugą połowę dnia udajemy się do Bydgoszczy. Tu punktem kulminacyjnym (prócz lodów i placu zabaw) jest -znowu – Opera Nova. Tym razem balet Prokofiewa „Kopciuszek”. Zupełnie inne podejście do spektaklu niż w ostatnio oglądanej „Królewnie Śnieżce” pozwala nam zobaczyć nową stronę opery. Scenografia więcej niż skromna, stroje jednobarwne… zaraz okazuje się, dlaczego. By pokazać możliwości gry świateł. Laserowe promienie w połączeniu z dymem tworzą naprawdę magiczne obrazy. Super!- znów wychodzimy zachwyceni…
Jeszcze tylko spojrzenie na Bydgoszcz nocą i… już o północy lądujemy w domu…