miasta

Toruń 2019

W Toruniu byliśmy już wiele razy, ale jakoś wcale nam to nie przeszkadza. Lubimy tam wracać- lubimy wąskie uliczki Starego Miasta, przechadzki po zmroku po oświetlonym rynku,możemy po wielokroć oglądać seanse w planetarium. Kiedy więc zastanawialiśmy się, jakie miasto wybrać na świętowanie dziesiątej lokalizacji Parkrunu- Toruń wydał się idealny.

Zwykle spędzamy w mieście cały dzień, ale bez noclegu. Tym razem nie chcemy się spieszyć, zjawiamy się więc na Wisłą w piątkowy wieczór. Wybieramy jeden z wieeeelu hoteli tuż przy Rynku i ruszamy na przechadzkę. Szlak wyznacza książka „Z Sakiewką po Toruniu”- przewodnik dla dzieci, z którym w ręku przemierzać można toruńskie zakamarki rozwiązując kolejne zadania. Cały weekend przypominamy sobie związane z miastem legendy, poznajemy ciekawostki, spacerujemy wyznaczonym szlakiem. Książeczka jest oczywiście dla młodszych dzieci- niestety, podobne publikacje dla młodzieży czy dorosłych to jeszcze na naszym rynku turystycznym czarna dziura. Maluchom dedykowane są już dziesiątki pozycji- podobne zeszyty mamy z Wrocławia, Poznania czy Krakowa, ale ciekawe opracowania skierowane do nastolatków to wydawnicze wyzwanie na przyszłość. Choć tak naprawdę szkielet już jest- wystarczy tylko zmienić poziom trudności zadań.

Książkowy kupiec Sakiewka prowadzi nas po atrakcjach miasta

Sobotę rozpoczynamy od Parkrunu- przebiegamy pięć kilometrów w lesie na Skarpie- w najliczniej zamieszkałej dzielnicy miasta. Oto koniec naszego wyzwania: „10 lokalizacji Parkrunu w 2019 roku” ! W naszym kraju ten cosobotni bieg odbywa się już w 71 miejscowościach, więc mamy dużo przestrzeni do wymyślania kolejnych biegowo-turystycznych wyzwań 🙂

Wyzwanie zakończone!

W każdym razie wybiegani, wykąpani i żądni kolejnych doświadczeń odwiedzamy obowiązkowy punkt programu: Planetarium. Jeszcze kilka lat temu musieliśmy wystać swoje w kolejce- dziś w domu możemy po obejrzeniu zwiastunów wybrać projekcję i zarezerwować bilety. Tak naprawdę wszystkie seanse są rewelacyjne- każdy dotychczas obejrzany możemy polecić. Te bajowe już za nami, ale dla starszych dzieci i dorosłych też jest szeroki wybór.

Dosłownie naprzeciwko planetarium znajduje się Piernikarnia. To już trzecie tego typu miejsce w mieście. Żywe Muzeum Piernika odwiedziliśmy kilka razy lata temu, Muzeum Toruńskiego Piernika jeszcze na nas czeka, tym razem postanowiliśmy zbadać to miejsce. Potencjał turystyczny tego miasta jest chyba niewyczerpany, skoro na tak małej przestrzeni mogą współistniej trzy tak podobne do siebie placówki! W każdym razie pierniki upieczone, receptury przypomniane, a dzieciom najbardziej spodobał się kącik do przebierania się w najrozmaitsze stroje.

Rzadkie chwile, kiedy Tadzio pracuje w kuchni
Przebieranki!

Sobotnie popołudnie to już wizyta w Niewidzialnym Domu. Po wizycie w warszawskiej Niewidzialnej Wystawie wiemy, czego się spodziewać, ale i tak miejsce znowu robi na nas duże znaczenie. Przyzwyczajeni do życia w świecie, gdzie spotykając osoby niewidome możemy pomóc im poruszać się w doskonale nam znanym terenie, nagle na godzinę przenosimy się w świat, w którym to my- widzący, stajemy się zagubieni, bezradni i zdezorientowani. Niewidomy przewodnik ze spokojem i cierpliwością pokazuje nam świat, którego zobaczyć nie można. Po tej wizycie zupełnie inaczej postrzegamy tkankę miejską, ale też doceniamy banalny dotąd dar- widzenia.

W środku, z oczywistych względów, zdjęcia trudno byłoby zrobić- wiec fotografujemy się przed wejściem. Doceniajmy, że możemy te zdjęcia widzieć!

Gdyby to nie był listopad, wieczór z pewnością spędzilibyśmy na pokazie fontanny multimedialnej, te jednak kończą się wraz z październikiem. Na pewno jednak nie przepadnie nam wizyta tamże, bo z pewnością do Torunia jeszcze wrócimy. W końcu pozostało jeszcze kilka miejsc do odwiedzenia, a kto wie, jakie nowe powstaną w kolejnym roku?

miasta, Wszystko

Toruń i Bydgoszcz

Zimą tak nam się spodobała Bydgoszcz, że obiecaliśmy sobie wrócić tu na wiosnę.

I tak właśnie uczyniliśmy. Toruń

Pierwszy przystanek – Toruń. Jak zwykle już planetarium- miejsce, które chyba nigdy się nie znudzi. Tym razem projekcja „Cudowna podróż”; nadal nie wiem, jak to jest, że podoba się równie bardzo czteroletniej Tosi, jak i ośmioletniemu Tadziowi. Ale tym lepiej. Drugi punkt programu spada na nas niezaplanowanie- dosłownie, bo ulotka reklamująca „Dom Legend” spada na mnie z bankomatu. Choć opis raczej enigmatyczny- postanawiamy sprawdzić, co to takiego.

Spodziewamy się jakiejś wystawy,a tymczasem spotyka nas całkiem co innego.:Wchodzimy do kamieniczki, od razu schody w dół. Na dole postać w stroju z minionej epoki zaprasza donośnym głosem do zejścia na jej poziom. Dzieci nieco wystraszone, ale idziemy. W piwnicy stoi niepewnie już kilkunastu śmiałków. Krata zamyka się za nami, odwrotu nie ma. Każdy dostaje czarny kaptur przykrywający głowę i ramiona i wprowadzający w nastrój. Pochód rusza. Ciemno, ale po chwili rozjaśnia się punktowo cześć sali. Krzyżacka wieża pokazuje, że niegdyś żyli tu ci zakonnicy. Tadzio strzela z kuszy do wyimaginowanych wrogów (czyli do tarczy). Światło gaśnie, rozbłyska dalej. Przechodzimy przez kolejne rozświetlające się miejsca- stajemy się flisakami na Wiśle, wyprowadzamy z miasta żaby, dzwonimy dzwonem Tuba dei, wraz ze szczurami uciekamy przed dżumą, naprawdę budujemy krzywą wieżę. Jest śmiech, strach, ciekawość.

Magiczna wycieczka trwa około pół godziny- bardzo ciekawy pomysł na nową atrakcję turystyczną miasta. Aktywnie i niebanalnie pokazana jego historia, inspiracja dla innych miast.

Jedyny mankament stanowi fakt, że właśnie tam rozładowały nam się baterie w aparacie 😦

Na drugą połowę dnia udajemy się do Bydgoszczy. Tu punktem kulminacyjnym (prócz lodów i placu zabaw) jest -znowu – Opera Nova. Tym razem balet Prokofiewa „Kopciuszek”. Zupełnie inne podejście do spektaklu niż w ostatnio oglądanej „Królewnie Śnieżce” pozwala nam zobaczyć nową stronę opery. Scenografia więcej niż skromna, stroje jednobarwne… zaraz okazuje się, dlaczego. By pokazać możliwości gry świateł. Laserowe promienie w połączeniu z dymem tworzą naprawdę magiczne obrazy. Super!- znów wychodzimy zachwyceni…

Jeszcze tylko spojrzenie na Bydgoszcz nocą i… już o północy lądujemy w domu…